i szkoda czasu na Nieważne. Blog zawiera moje przemyślenia dotyczące codzienności. Moje życie to moje dzieci - wychowując je spełniam się. Nie myślałam, że można tak kochać...
środa, 16 maja 2012

Jak się przebywa z dziećmi całymi dniami w domu, to można wiele zaobserwować. Od zawsze uważałam, że jest co obserwować a i zapisywać warto. Wczoraj mnie zatkało...

Syn dostał od dziadka do zabawy stary telefon komórkowy. Jak sobie o nim przypomni, to chodzi po pokoju i udaje, że z kimś rozmawia. Na ogół rozmowa ma burzliwy przebieg.

Teraz wyobraźcie sobie taką scenkę - chodzi po kuchni smyk wzrostu na oko do stołu, przy uchu trzyma telefon i rozmawia. co chwila słyszę: ,,aaaaaaaaa, wiesz... aaaaaaaa słuchaj...." Czekam co będzie dalej. Dalej to już było tylko gorzej: ,,aaaaaaaaaa ta blondynka to pinda się nazywa...".

Jakbym sama tego nie słyszała, to bym nie uwierzyła. Ktoś tu nabroił, przecież gdzieś to musiał usłyszeć ;-D 

11:32, trajlabajla , Smyrek
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 14 maja 2012

Po naszych ubiegłorocznych przebojach z uszami był spokój aż do czwartku. Hubert brał ostatnią dobę antybiotyk i zaczął się skarżyć na ból ucha. W czwartek byłam z nim u pediatry i okazało się, że uszy oba są czerwone. Dostał drugi antybiotyk na trzy doby (sumamed), który działa 7 dób i wydawało się, że już będzie z górki. Nic podobnego - wczoraj rozkręcił się nam i z bólem i ze stanami podgorączkowymi. Dzisiaj powtórka z pediatry i mamy jak zwykle było z uszami u nas. Po anginie powiększył się migdał i pewnie znowu uciska ucho od środka i robi tam stan zapalny. Wczoraj skarżył się na ból praktycznie bez przerwy, dzisiaj wydaje mi się, że jest lepiej. Jak stan będzie się poprawiał to idziemy do laryngologa w czwartek, jak będzie gorzej to od razu jutro. Najgorsze jest to, że zaczyna się po kilka razy dopytywać: ,,co mówiłaś mamo?", widać więc że słabiej słyszy. Jejku, znowu pewnie wrócimy do tematu usuwania trzeciego migdała.

Powiem, że ręce opadają gdy dziecko choruje, bierze antybiotyk, walczy z megagorączką i kiedy wydaje się, że jest już na ostaniej prostej atakują uszy ;-(

Tymczasem ja jestem w domu z synkiem, wzięłam zwolnienie i siedzimy razem od czwartku. Wolne mam do jutra włącznie ale zobaczymy jak będzie dalej. Praca musi poczekać. Zdrowie dziecka jest najważniejsze. Oby tylko mu się polepszyło i ten antybiotyk drugi pomógł... Kropli do uszu nie można mu dać, bo u nas te uszka to jest sprawa wtórna - przy alergii, więc krople na niewiele się zdadzą (potwierdziło to już kilku lekarzy, ja się nie znam więc pozostaje mi wierzyć).

14:54, trajlabajla , Smyrek
Link Komentarze (5) »
środa, 09 maja 2012

Ogarniam się pomalutku. Podnosimy się po chorobie. Kontrola wykazała poprawę ale jak to przy antybiotykoterapii – trzeba się doleczyć, więc jeszcze kilka dni to potrwa.

Hubert jest osłabiony tak bardzo, że śpi codziennie popołudniami (a przecież nie robi tego od dawna, chyba że w drodze, w samochodzie).  Wczoraj jak go budziłam o godzinie 17.30 (żeby potem poszedł spać na noc, w miarę normalnie), to aż się na sekundkę położyłam przy nim – spał sobie na boczku, z rączką pod policzkiem (zupełnie jak wtedy, gdy się urodził).  Wstał taki rumiany, z wielkimi oczkami, gotowy do rozrabiania.

W czasie jego drzemki bawiłyśmy się z Mirelką kucykami pony w szkołę – była lekcja gimnastyki i tańce. Potem już moja dwójka zajęła się wspólną zabawą – malowaniem farbami. Efekt był taki, że musiałam w ogromnym przyspieszeniu ich kąpać a i Ślubny będzie malował szybciej niż planował ściany w przedpokoju, bo jakoś tak się wybrudziły nie wiedzieć czemu od rączek, które znaczyły drogę do łazienki… Cały paradoks polega jednak na tym, że każda zabawa która powoduje ,,straty i szkody” jest najbardziej zajmująca, nie powoduje kłótni i sprzeczek i zajmuje dzieci na długi czas.

Cały czas mam w planie naukę, zebrać się nie mogę ni cholery ale plan jest, a podobno dobry plan to podstawa sukcesu ;-) Czekam też na poprawę pogody, bo po wciągnięciu się w spinning chcę jeździć rowerem do pracy – na drogę dres i adidasy a w plecak uniform. Ciekawe czy to zda egzamin. Przydałby się rower miejski, to mogłabym jeździć na nim w spódnicy (nadal mnie to bawi, wbrew modzie obecnie panującej, gdyż zestaw: rower i spódnica kojarzą mi się wyłącznie z niedzielną mszą na wsi). Póki co mam górala a na nim nie pojeżdżę ani z spódnicy ani w balerinach, tylko dres, dres, dres ;-D fajny jest!!! Zestaw do słuchania muzyki też mam (od czegóż bowiem jest dobry telefon). Jednym słowem jestem gotowa na przygodę. Stojak na rowery przy wejściu do budynku pracowego jest, zapięcie mam zakupione, więc porzucę moje auto i będę EKO ;-D

piątek, 04 maja 2012

a odpowiedź na nie jest zdecydowanie jednoznaczna - NIE!!! 

Do urlopu daleko jeszcze, więc korzystając z możliwości wzięcia jednego dnia wolnego podczas tego majowego tygodnia (bo trudno to nazwać weekendem) mieliśmy jechać do Nałęczowa z przyjaciółmi na pięć dni. Fajnie tak troszkę odpocząć, zmienić miejsce, nie gotować, nie sprzątać, itd.

W poniedziałek wieczorem dzieciaki zagorączkowały. We wtorek rano była akcja - znajdź dobrego pediatrę w wolne dni, gdy wszyscy świętują. Koniec końców - termometr pokazywał u starszej 39,9, natomiast u młodszego 40,7 i tak co trzy godziny. Czopki na zmianę z syropem i walczyliśmy. Okazało się, że obydwoje mają anginę. Dostali antybiotyk. 

Tak to z planów nici, wyjazd został odwołany. Siedzimy w domu i czekamy na poprawę zdrowia, która idzie baaaardzo powoli. Mirelka już nie gorączkuje, za to Hubert tak, co prawda już co 8-10 godzin, więc można zaradzić coś samym syropem.

No ale skoro można pojechać w góry i tam zachorować na ospę, to dlaczego by nie zachorować  na anginę, kiedy wszyscy mają wolne? Życie... 

piątek, 13 kwietnia 2012

Rozmowa w pracy, przez biurka. Ja i moja koleżanka...

K: Chcesz trochę jogurtu? takiego do picia?

Ja: Nie, dziękuję. Mam kawę.

K: ale nawet nie wiesz jaki to jogurt...

Ja: ???

K: aloesowo - jakiś tam z kolagenem

Ja: to może lepiej popatrz, czy to jogurt do picia. Bo może się nim tyłek smaruje.

K (czyta etykietę): mleko, wsad owocowy,...., kolagen cielęcy

Razem: a fuj!!!

 

Czego to ludzie nie wymyślą. Jogurt do picia z kolagenem z krowy... i to młodziutkiej. Smacznego!!! 

;-))) 

14:26, trajlabajla , hihotki
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 117
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Fourth Birthday tickers stat4u